PRZEDPREMIEROWO "Save you" Mona Kasten

PRZEDPREMIEROWO "Save you" Mona Kasten

Kiedy Ruby widzi Jamesa pijanego, zaćpanego i na dodatek w objęciach Elaine, jej świat wali się w gruzy. Nie wie, że James usiłuje uporać się z gigantyczną tragedią.

Ruby jest w rozsypce, James ucieka od rzeczywistości, podczas gdy jego siostra usiłuje się w tym wszystkim jakoś odnaleźć, by ratować brata i nową przyjaciółkę.

James uparcie stara się odzyskać Ruby. Oboje zdają sobie sprawę, że to, co się między nimi wydarzyło, było za szybko, za mocno, za nagle – i teraz, powoli, poznają się od nowa. I kiedy wydaje się już, że wszystko jest na najlepszej drodze, że happy end dla tej pary jest tuż-tuż…dzieje się coś co może zniszczyć ich oboje. 


NIE CZYTAJCIE OPISU Z TYŁU KSIĄŻKI!


Wybaczcie, że komunikat z wielkich liter, ale naprawdę tego nie róbcie, bo zepsujecie sobie całą historię. Ja sama przeczytałam dopiero po zakończeniu lektury i sama siebie klepię po ramieniu za ten krok, bo gdybym zrobiła odwrotnie, chyba bym się ugryzła. Ktoś do końca nie przemyślał i informacji. 

W tym tomie mamy aż czterech narratorów. Prócz James’a i Ruby, dochodzą także Lydia i Ember. Dają powiew świeżości. Historia cały czas toczy się do przodu, nieraz tylko widzimy ją innym spojrzeniem. 

Ta część kładzie nacisk na emocje, na odkrywanie siebie, na pokazaniu jak ogromną mocą jest umiejętność przebaczania, jak ważny jest spokój wewnętrzny, by móc ruszyć dalej, jak odważnym jest przyznanie się do błędu i umiejętność powiedzenia najważniejszego słowa na świecie: „przepraszam”, bo powiedzenie tego głośno sprawia cuda. 

Ja osobiście za krzywdę i ból zemściła bym się. Znam siebie i wiem co bym zrobiła w złości i emocjach. Jednak tu musiałam autorce przyznać rację. Pomimo tragedii jaka spotkała James'a, Ruby jest przy nim i go pociesza, pomimo bólu i złości, które w niej drzemią. Dobra lekcja, która pokazuje, że pomimo bólu i rozpaczy, nie możemy zapominać, że nigdy z niczym nie jesteśmy sami. Wystarczy poprosić o pomoc i być mniej zaopatrzonym w siebie, a przyjaciele będą wiedzieć co robić. Poza tym my sami będziemy potrafili dostrzec, że nie tylko my mamy problemy. 

Postaci są dojrzalsze. Być może jest to związane z bagażem doświadczeń jaki za sobą mają, albo też ze świadomością, że jeszcze kilka miesięcy i będą musieli wyprowadzić się na wyższe uczelnie, albo też dlatego, że są zmuszeni podejmować coraz to bardziej dojrzałe decyzje i ponosić ich konsekwencje. Każda z tych rzeczy zapewne miała ma to jakiś wpływ.

Czekam z niecierpliwością na trzeci tom „Save us". Mam co do niej wysokie wymagania. Szczególnie po bardzo zaskakującym zakończeniu, które zaserwowała nam Kasten. Nie ukrywam, że nie spodziewałam się takiej bomby.

Kinga

                 Za możliwość przeczytania                            dziękuję Wydawnictwu Jaguar

"Ilias" Małgorzata Falkowska

"Ilias" Małgorzata Falkowska

Gorący romans na jednej z greckich wysp.

Miłość nie szuka podobieństw, wystarczy jej wzajemne przyciąganie!
Gabi ma dziewiętnaście lat, niedawno zdała maturę. 
Równocześnie z egzaminami maturalnymi zakończyła się jej znajomość z Markiem — dwuletni związek, w którym pokładała nadzieje. By nie myśleć o niepowodzeniu, prosi ciotkę pracującą w biurze podróży o pomoc w znalezieniu zajęcia z dala od domu. Kobieta proponuje Gabi pracę animatora w jednym z hoteli na wyspie Kos. To właśnie tam dziewczyna poznaje Iliasa, który w ramach kary musi pierwszy raz w życiu pracować. Jednak jako syn właściciela hotelu postanawia się nie przemęczać — żyć beztrosko, jak dotychczas, i wciąż szukać seksualnych wrażeń. Mimo niechęci do pracy zgadza się pomóc Gabi — i skrada jej serce. Przemilcza tylko kilka tajemnic. Tymczasem przeszłość obojga nie da o sobie zapomnieć.

Jak skończy się historia, której bohaterowie rzucili na szalę miłość i kłamstwo?


„Kiedy byłem przy niej, stawałem się zupełnie innym człowiekiem. Delikatnym, wrażliwym, a nawet czułym. Przy niej byłem popierdoloną wersją Iliasa, której chciałem się wyzbyć. Za bardzo przypominała mi ona o Mado. O jedynej dziewczynie, której skłonny byłem oddać całe swoje serce, tylko po to, by zmiażdżyła je w swej dłoni, wypuszczając z niej drobne kawałki, których nie da się już posklejać.”


Z Małgorzatą Falkowską miałam już okazję się spotkać przy „Palecie marzeń”(recenzja tutaj). Muszę przyznać, że książka mi się podobała. Czekam z niecierpliwością na kolejne części. Czy z „Iliasem" było tak samo?

Do samej książki podchodziłam raczej na dystans. Nie skreślałam go na dzień dobry, ale miałam do niej rezerwę. Ja zazwyczaj  do polskich autorów podchodzę z dużym dystansem. Mam tą blokadę, która nie chce się przełamać. Nie do końca wiedziałam, czego mogę się spodziewać, a po okładce liczyłam na gorący romans na Kos. 

Już od pierwszych stron dostałam wyciągnięta w wir historii. Narratorami są Gabi i Ilias. Muszę dodać, że nie przeszkadzały mi polskie imiona i nazwy własne, a to jesy duży plus, bo oznacza, że książka była niezwykle wciągająca. 

Autorka stworzyła świetne postaci. Każda z nich jest inna, ale łączą ich tajemnice i ciężka przeszłość. Postaci są barwne, wyraziste, charakterne z odpowiednim sobie temperamentem. Od razu polubiłam główną bohaterkę, Gabi. Dziewczyna z dużą dawką pozytywnej energii, bardzo mocno starająca po ziemi i nie bojąca się podejmować nowych i odważnych decyzji. Co do naszego Iliasa, cóż, zyskuje przy dalszym poznawaniu. 


„Po raz pierwszy na Kos byłam szczęśliwa. A może nawet więcej niż szczęśliwa.”


Język i styl autorki jest prosty o obrazowy, przez co książkę czyta się szybko i przyjemnie. Plusem są także krótkie, ale treściwe rozdziały, które nie przynudzały zbędnymi opisami. 

Książka zdecydowanie nie jest typowym romansem mimo, że znajdziemy tam sceny seksu, a nawet więcej niż kilka, bo Ilias nie jest typem grzecznego chłopca. Wszystko się zmienia, kiedy poznaje pewną rudą Polkę. 

Jedyną rzeczą do której można by się było można doczepić to brak zaznaczenia w dialogach języków w jakim rozmawiają. Oboje porozumiewali się ze sobą po angielsku, co nie zawsze było zaznaczone. Dodatkowo w jednym momencie wkradł się mały chochlik, bo podczas rozmowy w której występuje trójka Polaków w tym Gabi i Ilias, podczas rozmów Gabi ze siostrą (wywnioskowałam, że po polsku) Ilias wszystko zrozumiał, co jest niemożliwe bo nie zna polskiego. Z racji tego, że miałam krótki romans z filologią angielską, mnie to osobiście trochę raziło. Już całkiem super by było gdyby dialogi były w oryginalnych językach, ale wiem,  że nie każdy zna angielki, czy grecki. Mimo to uważam, że książka by zyskała, a zdania można by tłumaczyć w przypisach. Mimo tego większych błędów się nie doszukałam. 


„Poczułem, jakby ktoś doczepił mi skrzydła. Jakby dano mi drugie życie lub co najmniej próbę naprawy tego, co w życiu spieprzyłem. A spieprzyłem wiele. Moje życie było jedną, wielką gównianą kulą, którą chciałem zmienić w coś wyjątkowego i ona miała mi w tym pomóc. Była moją muzą. Moją boginią na tej greckiej wyspie.”


Z kolei samo zakończenie rozdarło  i roztrzaskało moje serce na milion kawałków, których nie pójdzie chyba poskładać. Łzy kapały ciągiem przez kilka ostatnich stron i nie mogłam ich powstrzymać. Emocje mną zawładnęły i nie potrafiłam ich powstrzymać. Jest to pierwszy tom serii, a ja już w tej chwili nie mam bladego pojęcia, jak ta historia może się dalej toczyć, kiedy zabrakło jakiegokolwiek sensu życia. 

Książka jest dużo głębsza niż może się wydawać. Pokazuje nam słodko-gorzki smak miłości, życie bez opieki rodziny, dojrzewanie i dorastanie, podejmowanie życiowych decyzji i przyjmowanie ich konsekwencji. Pokazuje nam szyderczość i niesprawiedliwość losu. Na tą chwilę jestem tak zdruzgotana, że mam ochotę Gosię zabić gołymi rękami, ale jak to zrobię to nie dowiem się co dalej. Mam jednak świadomość, że życie nie zawsze jest fair i nie zawsze układa się tak jakbyśmy sobie je zaplanowali. Częściej zdarza się tak, że więcej razy dostajemy kłody pod nogi. 

Kinga

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Editio Red


"Zdrajca tronu" Alwyn  Hamilton

"Zdrajca tronu" Alwyn Hamilton

Los pustyni spoczywa w jej rękach.

Druga część Buntowniczki z pustyni, bestsellerowej powieści według „New York Timesa”, autorstwa laureatki nagrody Goodreads dla najlepszego debiutującego pisarza w 2016 roku.

Zaledwie kilka miesięcy temu Amani Al-Hiza, pragnąc wolności, uciekła z domu położonego na końcu świata i zaczęła przemierzać bezkresne piaski magicznej pustyni w towarzystwie tajemniczego obcokrajowca, Jina.

Teraz jednak sytuacja diametralnie się zmienia. Kiedy Amani wbrew własnej woli trafia do epicentrum reżimu – pałacu sułtańskiego – przyświeca jej jeden cel: obalenie tyrana.

Zapomnij o wszystkim, co wiesz o Miraji, o rebelii, o dżinach i Jinie oraz Niebieskookiej Bandytce. W Zdrajcy tronu jedyne, czego możesz być pewien, to to, że nic nie jest pewne.

„Kłopot z wiarą polega na tym, że ona nie jest równoznaczna z prawdą.(...) Wiara jest językiem obcym dla logiki.”

Amani dołączyła do grupy rebeliantów, którymi przewodzi syn Sułtana. Wreszcie znalazła swoje miejsce i dowiedziała się, że wcale nie jest zwykła dziewczyną. Nadal pracuje nad swoimi wyjątkowymi zdolnościami. Dodatkowym problemem jest też to, że Jin nagle znika. A Amani wbrew własnej woli dostaje się do haremu Sułtana.

Od tego momentu Hamilton zaskakuje nas niemal na każdej stronie. Prawdą jest, że jedyne czego możemy być pewni, to to, że nic nie jest pewne. Każda storna odkrywa kolejną tajemnicę, bohaterowie okazują się kompletnie kimś innym niż na początku sądziliśmy. Bardzo podoba mi się zwrot Hamilton, która nie stworzyła armii superbohaterów. Rebelianci są świadomi ofiar, które muszą ponieść. Wiedzą też, że tymi ofiarami będą oni sami. Robią to nie tylko dla Ahmeda, ale też dla siebie, by żyć lepiej bez strachu.


„Ludzie robili przerażające rzeczy dla tych, których kochali.”


Jeżeli myślicie, że ten tom pozbawiony jest akcji, to się bardzo mylicie. Poznajemy tu zamek Sułtana, każde zakamarki.

Dowiadujemy się jakie zasady obowiązują w haremie. Amani budzi zbyt duże zainteresowanie mężczyzn, co nie podoba się kobietom. Bardzo szybko dają jej to do zrozumienia.

W tej części zostały nieco przybliżone postaci drugoplanowe. Nie da ich się nie lubić. Wszyscy są zdeterminowani, lojalni, pełni nadziei. Na wszystkich nich spadł ogromny ciężar, dlatego wszyscy musieli bardzo szybko dorosnąć i zostać wojownikami. Poznajemy też kilka nowych osób i niespodziewanie część z nich bardzo szybko staje się zwolennikami rebelii, choć niektórzy zdradzą dla własnych potrzeb. Musimy też pamiętać, że wśród pozytywnych bohaterów pojawiają się się też czarne charaktery, które są bardzo tajemnicze.

„(...) stosowanie zasady ,,oko za oko" doprowadziłoby do tego, że cały świat by oślepł.”

Hamilton zdecydowanie nie uległa „klątwie drugiego tomu". Jest tak samo zaskakujący i dynamiczny jak poprzedni. Trzeba dodać, że każda z książek ma cudowne okładki i zdobienia wewnątrz, dzięki czemu możemy wczuć się w klimat pustynnych podróży.

Kinga

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona


"Odkupienie" Tillie Cole

"Odkupienie" Tillie Cole

Prorok Kain słucha tylko objawień Boga. Jego przeznaczeniem jest przewodzić swojemu ludowi. Dla niego i w imię swojej wiary opuścił dom, by przeniknąć do Katów Hadesa — motocyklowego gangu handlarzy bronią, najbardziej przestępczego klubu w USA. Żył z nimi, służył im swą wiedzą i stał się zaufanym towarzyszem broni. A gdy przyszedł czas, zdradził gang, gdyż jego lud musiał odzyskać trzy Przeklęte — dzięki poświęceniu jednej z nich w okrutnym rytuale lud boży miał zostać wniebowzięty i ocaleć przed armagedonem.

Wkrótce Kain sam został zdradzony przez tego, który miał wiernie trwać u jego boku. Przez tego, w którego żyłach płynęła ta sama krew. Judasz był ukochanym bratem bliźniakiem proroka, ale trawiony zazdrością o Kaina wtrącił go do celi i poddał okrutnym torturom. Bity z morderczą precyzją, poniewierany i poraniony Kain pojął, że stracił wszystko, co było dla niego ważne, co kochał i czemu poświęcił życie.

Po jakimś czasie do celi obok trafiła tajemnicza kobieta. Ciemnooka Harmony uznana za kolejną Przeklętą. Choć jej przyszłość malowała się w najczarniejszych barwach, starała się walczyć z własnymi lękami i bronić swoją godność. Wkrótce między Kainem i Harmony nawiązała się przedziwna więź. Oboje potrzebowali siebie nawzajem. Stali się sobie bliscy. Wówczas Kain podjął zobowiązanie: odkupi swoje winy i ocali tych, których kocha. Dołoży starań, aby potworne krzywdy zadane w jego imieniu i za jego przyzwoleniem zostały wynagrodzone i wybaczone. Będzie walczył. Zrobi wszystko. Dosłownie.
Odkupienie. Musisz poświęcić się w całości...

„Jutro wszystko będzie lepiej. Zawsze jest lepiej, gdy znów wschodzi słońce. Przyniesie nowy dzień. I rozjaśni mrok w twojej duszy.”

Myślałam, że autorka raczej już mnie nie zaskoczy. Powiedzenie „nigdy, nie mów nigdy" trafione w sedno. Kurczę, ale sami przyznacie, że napisać dobrą trylogię to nie lada wycizyn. Rzadko który autor czy autorka ciągnie serie i to serię, która conajmniej utrzymuje poziom poprzedniej książki. Wyobraźcie sobie moje zdziwienie, kiedy i czwarta część może jeszcze zaskoczyć. 

Tym razem główna akcja rozgrywa się w Nowym Syjonie. Narratorami są Kain/Rider i Hormony. Wchodzimy głębiej w Zakon, jego strukturę, funkcjonowanie, manipulacje, kontakty, jakie utrzymuje ze światem zewnętrznym. 

Postaram się opisać tę część jak najbardziej ogólnie, bo nie chciałabym jakimś szczegółem naprowadzić Was na fabułę, albo na jakikolwiek spoiler. 

Nie musimy się martwić, że rola Katów będzie tu pomniejszona. Nic z tych rzeczy. Pojawiają się i oni w odpowiednim dla nich momencie. 

Nie musimy się też przejmować poziomem mroczności i elastyczności książki. Wszystko zostaje utrzymane na odpowiednim poziomie z pewną nutą tajemniczości. 

„Łatwo jest przymknąć oko na czyjeś grzechy, gdy zaślepia nas miłość. (...) Czysta dusza zawsze znajdzie miłość. Nawet otoczona nienawiścią wcześniej czy później zapragnie miłości.”

Zdradzę Wam też, że w tej części nieco zmieniłam swoje zdanie i postrzeganie Katów. Oczywiście, że nadal są pociągający, w końcu to bad boys, ale w tej części poznajemy ich z tej drugiej storny, bardziej mrocznej. Ich bezwzględność, brak zrozumienia rysuje się tu bardzo wyraźnie. Choć rozumiem ich, że Kodeks to świętość i mają swoje zasady, których się trzymają. Jednak nie można w tym wszystkim zapominać, że trzeba być człowiekiem. 

W tym tomie jesteśmy świadkami ogromnej wewnętrznej przemiany naszego „proroka". Na naszych oczach możemy zobaczyć jak Kain przeobraża się w Ridera. 

Hormony, to już w ogóle bomba, a nie osoba. Jej determinacja, siła wewnętrzna, moc przebaczania, szczerość, bezinteresowność, brak lęku o siebie i najbliższych poraża mnie do teraz. Jej mowa do Katów była poruszająca i to właśnie po niej zaczęłam na nich inaczej patrzeć. Co do samej naszej bohaterki, to autorka nieźle namieszała. Czeka Was wielkie „bum" i „wow".


„Zawsze wierzyłam, że oczy człowieka mogą wiele powiedzieć o jego naturze. O jego naturze i o tym, co ma w sercu.”


Jak już wspomniałam wcześniej, żadnych spoilerów (mam nadzieję, że mi się udało). Poza tym książka bardzo dobrze trzyma poziom swoich poprzedniczek. Ta seria wchodzi do mojej top 10 i zajmuje wysoką pozycję. Bardzo miło jest się dać tak pozytywnie zaskoczyć. Książki czytam już raczej po medialnym szumie jaki wywołały, więc ich odbiór dla mnie nie jest wywołany jakikolwiek naciskiem i presją z zewnątrz. Cieszę się, że twórczość Tillie Cole mogłam zacząć właśnie od tych książek. 

Kinga

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Editio Red


"Uleczone dusze" Tillie Cole

"Uleczone dusze" Tillie Cole

Kto uwolni piękną, ciemnowłosą dziewczynę od demona z przeszłości, musi liczyć się z tym, że ocalona piękność przy nim pozostanie. Nawet jeśli wybawicielem jest Flame — morderczy szaleniec, czujący w żyłach tylko płomienie, które nigdy nie gasną. Płomienie, które karmią się wspomnieniami straszliwszymi niż nóż, krew i jad węża. Każdy, kto dotnie Flame’a, musi zginąć. Każdy, ale nie Maddie.

Mała Maddie o ogromnych, zielonych oczach wychowała się w sekcie. Przeszła przez piekło potwornych rytuałów. Od dzieciństwa bita, niewolona i krępowana łańcuchami, została uwolniona przez członków najbardziej przestępczego klubu motocyklowego w Stanach. Wolność okazała się tak piękna i niesamowita! Jednak oprawcy z sekty nie mieli zamiaru zrezygnować ani z dziewczyny, ani z jej sióstr.

Ponury, groźny i szalony Flame, wciąż krwawiący z ran, które sam sobie zadaje. Nawet bracia z klubu starają się schodzić mu z drogi. Widzieli, jak zabija. Śmierć, którą zadał samozwańczemu prorokowi, była straszna. Ale dzięki tej krwawej zemście coś się zmieniło. Mała Maddie dotknęła jego serca i nie spłonęła. Pokochała go. A on od tej chwili zrozumiał, że zrobi wszystko, aby nikt nigdy więcej nie skrzywdził zielonookiej Ślicznotki.

Kochaj. Trwaj. Ulecz go. Jest twój...

„Czymże są słowa? Czasami jedno spojrzenie oczu, jeden rumieniec mówią wszystko. Słowa mogą zranić. Milczenie może uleczyć.”

Jeżeli myśleliście, że Cole nie może już Was niczym zaskoczyć, to się mylicie, bardzo. Trzeci tom Kaci Hadesa zmiażdży was w każdym aspekcie. 

Czytając tą książkę miałam bardzo mieszane uczucia. Jeszcze żadna tak mną nie wstrząsnęła. Byłam zdruzgotana, przerażona, zasmucona, zniesmaczona, ale w całej tej potworności była światłość w postaci szczęścia i miłości, które miało nie nadejść, które było niepisane. 

Do tej pory, mogę stwierdzić, że jest to najbardziej naładowana emocjami książka jaką do tej pory przeczytałam. Paleta emocji jest tak bogata i szeroka, że niemal każdy czytelnik będzie usatysfakcjonowany. 

Trzeci tom Kaci Hadesa opowiada historię Flame'a i Maddie, najmłodszej z sióstr z Zakonu. 

„-Jesteś moją ostoją. To, że cię znalazłam na tym świecie, było mi pisane. – spojrzała mi w oczy. – Czuję, że jesteś mi przeznaczony. Tylko ty potrafisz mnie zrozumieć, Flame. Nikt inny. Całe życie byłeś zagubiony, nie rozumiejąc potrzeb ludzi, jednak zawsze wiesz, jak mnie uszczęśliwić. Jak sprawić, żebym czuła się bezpieczna.”

Flame, jeden z najbardziej nieobliczalnych z braci. Jeżeli zastanawiacie się jak bardzo, to wyobraźcie sobie, że bardzo, w każdym aspekcie. Najbardziej psychopatyczny, z dużymi zaburzeniami, najbardziej „kreatywny" zabójca w gangu, jego pomysły na zadanie śmierci nie mają końca. Ciekawym wątkiem jest jego inne odbieranie i poznawanie świata. Nie jestem diagnostą i specjalistą w tej dziedzinie, ale uważam, że autorka mogła go „obdarzyć" zachowaniami ze spektrum autyzmu. 

W tej części poznajemy historię Flame'a. Prócz teraźniejszych wydarzeń cofamy się w przeszłość, do jego młodości. Co się wydarzyło, że nikt nie może go dotknąć? Jedyną osobą, która się odważył i która może to robić jest Maddie. Co się wydarzyło, że dziś jest taki?

Maddie, najmłodsza z „przeklętych sióstr Ewy" z Zakonu. Pisząc cudzysłów sama się otrząsam z obrzydzenia. Cieszę, się że każda z nich ma innych charakter i każda niesie swój bagaż doświadczenia. Maddie jest nie tylko najmłodsza, ale też najbardziej nieśmiała, najbardziej skryta, najmniej mówiąca. Patrząc na ich wspólną historię możemy sobie wyobrazić co ją spotkało. Do tego wszystkiego musimy dodać to i o wiele więcej. Maddie przeszła niewyobrażalne rzeczy. Maddie podobnie jak Flame nie pozwala się dotykać. 

„Być może jest tak, że jeśli ktoś wmawia ci coś wystarczająco często, to w końcu zaczynasz w to wierzyć. A potem w twoim życiu pojawia się ktoś, kto sprawia, że to wszystko kwestionujesz. Dzięki niemu zaczynasz wierzyć, że jesteś coś warta.”

Dwie udręczone i skalane dusze znalazły w sobie ukojenie. Ich relacja jest niezrozumiała i niebywała, ale funkcjonalna i żyją w swoim świecie, który rozumieją tylko oni. 

Bardzo ciekawie rozwija się wątek Kaina i kierunek w jakim autorka go prowadzi. Jest to ciekawy przerywnik w historii Flame'a i Maddie. Nowy Syjon nie jest takim jakim sobie wyobraził Kain. 

Do tej pory jest to dla mnie najlepsza książka z serii. Cała paleta emocji. Nie przypominam sobie kiedy ostatni raz wylałam tyle łez i kiedy czułam się taka pusta w środku. Ta książka mocno we mnie uderzyła, mam nadzieję, że kolejne tomy będą jeszcze lepsze. Książka, w której pomimo śmierci, bólu, seksu jest też pokazana walka ze swoimi demonami. Tymi które idą z nami przez całe życie, tymi które „spotykamy” na swojej drodze w całym życiu. Www pokazuje nam, że możemy je pokonać. Nie jest to łatwe, ale możliwe. 

Kinga

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Editio Red


"Uleczę twe serce" Tillie Cole

"Uleczę twe serce" Tillie Cole

Kiedy uroda staje się przekleństwem, wiara kajdanami, a otaczający świat nurza się w odrażających grzechach, tylko miłość może przynieść wyzwolenie i ulgę. Ale gdy uczucie łączy istoty z innych światów, muszą się one wyrzec swej przeszłości, swych przekonań i całkowicie zawierzyć sercu.

Piękna Delilah o złotych włosach i cudownym ciele wychowała się w sekcie. Wierzyła, że jest przeklęta, a ocaleć może tylko dzięki absolutnemu posłuszeństwu świętemu prorokowi, który objawiał jej wolę samego Boga. Kiedy wbrew swojej woli znalazła się wśród gangsterów, w świecie pełnym seksu, głośnej muzyki i zakazanych uroków życia, jedyne, czego pragnęła, to powrotu do swojej społeczności. Jednak gdy jej opiekunem został bezwzględny, zatwardziały grzesznik, jej pełne lęku serce zupełnie nieoczekiwanie drgnęło!

Przystojny Kyler, wiceprezes najbardziej przestępczego klubu motocyklowego w Stanach, kocha szybką jazdę, alkohol, towarzystwo swych klubowych braci, adrenalinę i piękne kobiety. Z życia korzysta pełnymi garściami, póki nie otrzymuje rozkazu zaopiekowania się niezwykle seksowną blondynką o dużych piersiach i pełnych ustach. Bardzo szybko orientuje się, że Delilah zawładnęła nim bez reszty. Zakochuje się w niej i wszystko się zmienia...

Gdy kochasz, miłość spali każdy grzech!


„Nie szukaj wymówek tylko po to, żeby wieść gówniane życie. To nie jest żadna filozofia. Jeśli czegoś nie lubisz, znajdź coś, co lubisz. Jeśli nie lubisz przebywać w czyimś towarzystwie, trzymaj się, k**wa, od niego z daleka. Chcesz zmienić swoje życie, to rusz dupę i je, k**wa, zmień.”


Przepadłam. Po raz kolejny. Drugi tom Kaci Hadesa był niemal tak dobry jak pierwszy tom. 

Ciężko jest je porównywać, ponieważ w tej części mamy dwoie innych bohaterów. Ta część należy do Kylera i Lilah. Są to dwie tak różne osobowości od Styxa i Mea. Dlatego ich historię opiszę osobno. 

Niech Wam się nie wydaje, że będziemy powtarzać historię z tomu pierwszego. Nic bardziej mylnego. Historia toczy się dalej. Jesteśmy cztery tygodnie po ataku na sektę i odbiciu Mea, Lilah i Maddie. 

Ważna informacją jest tu fakt, że Lilah i Maddie nie chciały same, dobrowolnie opuścić społeczności, w której żyły. Mea chciała uciec, impulsem do tego była śmierć jej starszej siostry Belli. Żeby uciec Mea była poświęcić bardzo wiele. Jednak Lilah i Maddie nie chciały być nigdzie indziej, nie znały innego życia poza tym, które wiodły w społeczności, tam czuły się „bezpieczne”. Nawet jeżeli były krzywdzone. 

W tej części duży nacisk autorka położyła na pranie mózgu. Pokazuje nam jak jedna osoba o specjalnym darze oratoryjnym, specjalna izolacja i brak kontaktu ze światem zewnętrznym może owinąć sobie tysiące ludzi i kierować nimi według własnych upodobań. Lilah bardzo chciała być „zbawiona", była pokorna, bezproblemowa, zawsze zgadzała się na wszystko zgodnie z wolą mężczyzn. 


„Nie można ciągle siedzieć w bańce ochronnej, Życie ma więcej do zaoferowania.”


Jestem w szoku jak można komuś do tego stopnia wyprać mózg, tak go zniewolić. Niestety przez ten zabieg nasza bohaterka jest mocno irytująca. Tłumaczę ją jednak kompletnym wypaczeniem w sekcie. Jest ona także głównym narratorem w książce. 

Drugim jest Ky. Zastępca prezesa w gangu motocyklowym. Jest dokładnym przeciwieństwem Lilah. Żyje szybko, brutalnie, bez emocji, nigdy nie ogląda się za siebie – no chyba żeby się upewnić, że wszyscy są martwi. Wszystko się zmienia kiedy pierwszy raz spogląda na siostrę Mea. Nie są to widoczne zmiany i nie nadchodzą z dnia na dzień, ale dla tych, co znali Kylera całe życie, są bardzo szybko dostrzegalne. 

Kiedy przypadkiem Lilah ponownie trafia do sekty, w niej także zaczyna się coś zmieniać, ale to i tak jest ziarenkiem piasku w morzu innych ziarenek na plaży. Lilah zostaje poddana „próbie”, która mrozi krew w żyłach. Ta książka jest dużo bardziej mroczna niż jej poprzedniczka.

Podobno autorka opierała się po części na zeznaniach osób, które żyły w takich osadach. Jest to o tyle nieprawdopodobne, o ile wręcz niemożliwe, albo ja jestem w tej chwili mocno ograniczona. 

Jestem też w zupełnym szoku, że po tym wszystkim, co jej zrobili, po tym co przeszła, pomimo podania w wątpliwość to w co wierzyła to nadal była przekonana, że to wszystko przez nią, że to wszystko jej wina. Brakuje tylko chwili, by ponownie doszło do tragedii. 

Drugi tom jest zdecydowanie dużo bardziej mroczniejszy, drastyczny i dużo bardziej obrzydliwy niż pierwszy. Książkę polecam osobą raczej o mocnych nerwach i niezbyt wrażliwym guście. No chyba, że lubisz ryzyko. 

Kinga

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Editio Red


"Planeta Singli" - Ewa Markowska

"Planeta Singli" - Ewa Markowska



Planeta Singli. Powieść powstała na podstawie scenariusza filmu o tym samym tytule. Rzadko kiedy mam okazję czytać tego rodzaju pozycje, tym bardziej polskiego autora. Osobiście byłam ciekawa rezultatów literackich i samego zarysu fabuły: czy będzie on różnił się od swojego ekranowego pierwowzoru? 


“(…) ale życie pisze inne scenariusze, nie zawsze mamy to, czego chcemy.” 



Historia Ani wydaje się dosyć klasyczna: ona, zbliżająca się do 30-stki singielka, naucza w szkole podstawowej muzyki. Mimo, że zmaga się z problemami dnia codziennego (opieka nad zamkniętą w sobie matką, niski budżet placówki oświatowej w której pracuje, psujące się stale auto czy doskwierający brak drugiej połówki), to główna bohaterka trzyma się twardo swoich zasad i dobrego poczucia humoru. On natomiast, Tomek Wilczyński, to swoisty egocentryczny celebryta playboy, żyjący realizacją wziętego talk-show, uwielbiający wszystko to, co szybkie: kasa, samochód i seks. Zupełny przypadek sprawia, że tych dwoje spotyka się w restauracji i, jak można się spodziewać, zderzenie tych jakże odmiennych światów zapoczątkowuje serię zabawnych, ale i życiowych perypetii - nie tylko głównych bohaterów, ale osób postronnych. Kiedy Ania uczy się świata Tomka (i odwrotnie) w jej życie niepostrzeżenie wkrada się tajemniczy Ant_manWilczyński, choć sam początkowo nie może w to uwierzyć, zaczyna odkrywać w sobie emocje, o których zgoła sądził, że już zapomniał.... Wisienką na danym torcie, jest portal randkowy “Planeta Singli”, do którego tak naprawdę wszystko się sprowadza.  


“Człowiek ma niewiele potrzeb i jeśli o tym pamięta, pozostaje szczęśliwy.” 



Pozycja ta jest idealnym uzupełnieniem dla zwolenników filmu – zawiera kilka nieznanych dotąd scen, wyjaśnień czy odczuć bohaterów; przemyśleń. Jest to bardzo ciekawy element w powieści bowiem pozwala nakreślić zachowania i emocje, jakimi kierowali się w danym momencie bohaterowie. Niestety, oddzielając książkę od ekranizacji, pisemna wersja “Planety Singli” wypada dość średnio. Osobom niezaznajomionym z tematem, ciężko będzie wyobrazić sobie czy chociażby zrozumieć niektóre dialogi, wątki, sytuacje... Dlatego też, co nieczęsto się zdarza, polecam wpierw obejrzeć “Planetę Singli”, a dopiero potem sięgnąć po jej wydanie w formie papierowej. Gwarantuję Wam, że nieraz uśmiechniecie się nad jej stronnicami i z pewnym sentymentem z miłą chęcią powrócicie raz jeszcze do filmu. 






Moja ocena: 6,5/10
Roksana






Za możliwość przeczytania tej książki bardzo dziękuję wydawnictwu Wielka Litera



Copyright © 2014 Velaris' library , Blogger