"Trust again" Mona Kasten

"Trust again" Mona Kasten

Czytając kolejne tomy z serii zawsze mam obawy. Nie tylko dlatego, że boję się, że tom może być słabszy i mi  się nie spodobać, ale obawy dotyczą głównie pomysłu na dalsze losy bohaterów. 

Ucieszyłam się kiedy w drugim tomie akcja skupiła się na przyjaciółce Allie, Dawn i przyjacielu Kadena, Spencerze. 

Mona Kasten świetnie potrafi pisać o młodych ludzi, ich problemach, nie tylko tych błahych, o miłości. Bardzo odpowiada mi jej styl. 

Dawn po bardzo ciężkich przejściach z byłym partnerem dochodzi do wniosku, że nie będzie się już z nikim wiązać. Skończyła z tym definitywnie. Za bardzo cierpiała. Niestety Spencer jest typem osoby, która nie odpuszcza tak łatwo. Ma zamiar walczyć o Dawn i o ich wspólną przyszłość. Sam kilka lat temu przechodził ciężkie chwile i musiał sobie z nimi poradzić. 

Jak możecie pamiętać z pierwszego tomu, między tym dwojgiem od razu zaiskrzyło i dało się wyczuć między nimi napięcie. 

W książce nie jest inaczej. Chemię możemy wyczuć od pierwszych stron. Głównie dzięki Spencerowi, któremu ułatwia żartowanie i flirtowanie z Dawn oraz jego wyszukane poczucie humoru. Potrafił się z nią świetnie przekomarzać. 

Trzeba przyznać autorce, że potrafi budować napięcie i nie wykłada wszystkich kart otwarcie. Buduje fabułę w bardzo sprytny sposób. Seria odpowiada o tej samej paczce znajomych. Jedynie bohaterowie się zmieniają. Cieszę się, że Kasten  nie zapomniała o nich w tym tomie. Ich życie studenckie wydaje się bardziej realne. 

New Adult słynie ze systematyczności i problemów w życiu głównych bohaterów, ale Kasten zbudowała dwie świetne osobowości. Bardzo skrzywdzone i doświadczone przez życie. 

Napięcie między nimi i chemię, którą możemy wyczuć jest tak naprawdę motorem napędowym całej książki. 

Udany drugi tom serii. Naszpikowany skrajnymi emocjami, wypełniony chemią między bohaterami. Dobra książka na jesienne wieczory, dzięki której będziemy mogli się oderwać od rzeczywistości i spędzić miło czas. Dawn i Spencer rozbawią Cię, wzruszą i sprawią, że nie raz zagości u Ciebie wyraz zaskoczenia. 

Kinga

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Jaguar


[PRZEDPREMIEROWO] "Rysunkowy chłopak" K. N. Haner

[PRZEDPREMIEROWO] "Rysunkowy chłopak" K. N. Haner

Kolejna nowa książka Kasi Haner. Tak w sumie to spod jej pióra przeczytałam niemal wszystkie jej książki. Do pełni brakuje mi serii "Morfeusz" i "Na szczycie", które mam w planach przeczytać. 

Kasia Haner jest autorką, która ma tyle samo zwolenników, co przeciwników. Mimo, że nie każda książka byłam zachwycona, to jednak większość przypadła mi do gustu. 

Cieszę się, że z Rysunkowym chłopakiem  było podobnie i mogę o nim napisać kilka pozytywnych rzeczy. 

Muszę zacząć od obłędnej okładki. Ostatnio widziałam kilka bardzo dobrych, ale były okładki z gatunku fantasy. Znaleźć dobrą okładkę z gatunku romans/erotyk jest niezwykle trudne. Dlatego jest mi niezwykle miło stwierdzić, że graficy z wydawnictwa Editio Red stanęli na wysokości zadania i stworzyli bajkową okładkę. Ja jestem w niej totalnie zakochana. 

Spójrzmy teraz troszkę na naszych głównych bohaterów.

Diana, studentka sztuki. Wychowana w bardzo religijnej i konserwatywnej rodzinie. Od pół roku pogrążona w żałobie po stracie brata bliźniaka, z którym była bardzo związana. Osobiście mam młodszą siostrę, jesteśmy blisko, ale charakterami jesteśmy totalnie różne i to w każdym aspekcie życia. Dlatego nie potrafię sobie wyobrazić relacji bliźniaków, ale podobno jest ona niezwykła i wyjątkowa. Nic więc dziwnego, że Diana przeżywa trudny okres w swoim życiu i powoli zaczyna tracić jego sens. 

Ryan Green, najstarszy z synów państwa Green, którzy posiadają swoją klinikę chirurgii estetycznej. Sam jest prezesem dobrze proseperującej firmy. Przystojny, elegancki, elokwentny, dobrze zbudowany. Posiadający w sobie ten magnetyzm i hipnotyzujące przyciąganie. 

Przez wypadek na uczelni, który powoduje brat Ryana, mają okazję spotkać się z Dianą w tych trudnych dla niej okolicznościach. Pomaga odnaleźć jej radość z życia i cieszenia się z małych rzeczy, pomaga uporać się z jej problemami. 

Podobno kobieta wie i czuje, kiedy poznaje tego jedynego mężczyznę. Czy i w tym wypadku będzie tak samo?

Mam jeden minus, który mnie irytował. W sumie dwa. Prócz bohaterki, która niekiedy zachowywała się dość irracjonalnie, to jeszcze imię, a dokładnie jej imię w każdej możliwej wypowiedzi, dialogu. Pojawia się to zdecydowanie za często. Dla mnie było to denerwujące, bo w normalnym życiu i w rozmowie nie używamy imienia tyle razy. Troszkę niedorzeczne.

Fabuła książki jest dobrze przemyślana. Rzeczywistość zaciera się razem z marzeniami i snami. Rzeczy nie są takimi jakimi mogą się wydawać. 

Kasia zaskoczyła mnie po raz kolejny. Kiedy ja już poukładałam sobie historię  i wydawało mi się, że jestem w stanie przewidzieć kolejny krok autorki, ta obraca wszystko o sto osiemdziesiąt stopni i już nie wiesz na czym stoisz. Lubię takie manewry autorów, bo nigdy nie wiesz, czego naprawdę możesz się spodziewać. 

Książkę pochłonęłam w jeden wieczór. Ostatnio zdarzyło mi się to z jedną z książek fantasy. Można by się było spodziewać systematyczności, ale Kasia wychodzi poza to, ale udaje mi się jej poruszyć w książce wiele  ważnych kwestii, być może dla nas nie do końca zrozumiałych, ale wartych, by je poznać.

Dobra pozycja, by rozpocząć przygodę z autorką. Jestem niemal pewna, że nie jeden z Was da się zaskoczyć i w tym momencie warto się przełamać. 

Kinga

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Editio Red



Dirty "Dive bar #1" Kylie Scott

Dirty "Dive bar #1" Kylie Scott

Czuję się zmieszana. Chyba liczyłam na coś zdecydowanie lepszego. Po raz kolejny dałam się z zwieść okładce, która przynosi na myśl raczej ostrzejszą lekturę. Daje ułudną nadzieję na sporo akcji i mnóstwo emocji. Co do tych ostatnich , to fakt były, ale nie tyle i nie takie jakich ja bym chciała. 

Trzeba przyznać  autorce, że zaczęła historię od wielkiego BUM i miałam wielką nadzieję, że taka akcja będzie utrzymywać się do końca książki, a końcówka będzie miażdżąca. Niestety, zawiodłam się. 

Lydia do dnia swojego ślubu była najszczęśliwszą kobietą na świecie, a Chris był ucieleśnieniem jej marzeń i każda kobieta jej zazdrościła.

Musiało jednak wydarzyć się "coś". Dowiemy się już tego na samym początku. Lydia robi jedyną rzecz, która w tamtej chwili wydaje się najodpowiedniejsza rzeczą. Ucieka. Chris chyba do końca nie jest tak idealnym mężczyzną jak może się wydawać. O pewnej niedogodności wiedzieli niemalże wszyscy, prócz samej zainteresowanej. W każdej "elicie" są tajemnice.

Zła i rozgoryczona Lydia ucieka w najdogodniejsze w danej chwili miejsce. Niestety, albo i stety, dzięki swojej słabości do starych bungalow, postanawia wkraść się do domu sąsiada, którego najprawdopodobniej nie zastanie, sądząc po zaniedbaniu wokół budynku.

Wyobraźcie sobie natomiast zdziwioną minę właściciela Voughana, który w swojej wannie spotyka obcą kobietę, na dodatek w sukni ślubnej. Zamiast jednak zadzwonić na policję, ten, ku zdziwieniu samego siebie, proponuje jej kawę i swoje towarzystwo.

To jest moje pierwsze spotkanie z autorką, ale jak już pisałam wcześniej, nie do końca udane.

Autorka miała dobry pomysł,  ale sama pogubiła się w swojej historii. Było bardzo mało akcji. Historia była troszkę rozwlekana, choć nie upłynęło zbyt wiele czasu. Miałam wrażenie, że rzeczy, między głównymi bohaterami dzieją się zdecydowanie za szybko. Autorce nie można odmówić poczucia humoru, bo dialogi bywały zabawne i szło się przy nich pośmiać.

Książkę czyta się niezwykle szybko, bo autorka ma lekkie pióro. Jak wspomniałam wcześniej pomysł miała dobry, ale sama jego oprawa wyszła kiepsko. Uczucie, które pojawiło się między dwoma głównymi bohaterami było sztuczne i nieprawdziwe.

Lydia to dziewczyna, która po tak złym doświadczeniu postanowiła wziąć swoje życie we własne ręce. Sama będzie decydować o swoim losie. Chociaż nie ułatwia jej tego wytatuowany i przystojny były muzyk rockowy.

Voughan postanowił spełniać swoje marzenia. Wyjechał do Kalifornii i zdobył sławę wraz ze swoim zespołem. Musiał tu jednak coś poświęcić. Była to jego rodzina.

Bardzo ciekawi są dla mnie bohaterowie drugoplanowi. Dzieje się u nich zdecydowanie więcej niż u głównej pary bohaterów, a ich historię są zdecydowanie bardziej zagmatwane i ciekawe.

Pierwszy tom serii "Dirty" zdecydowanie nie wyszedł autorce za dobrze. Często bywa nudna, banalna i przewidywalna. Nie było tu efektu wow na który czekałam. Bardziej ekscytowałam się postaciami drugoplanowymi. Pomimo nieudanego pierwszego tomu, chcę przeczytać kolejne części. Mam nadzieję, że kolejne tomy będą o innych bohaterach, dzięki czemu książki nabiorą pikanterii i akcji.

Kinga

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Editio Red


"Begin again" Mona Kasten

"Begin again" Mona Kasten

Monę Kasten miałam okazję poznać dzięki jej drugiej serii, która wyszła nakładem wydawnictwa Jaguar, Save. Była to trylogia New Adult mająca w sobie ukryte ważne przesłania, które były bardzo dobrze wkomponowane w fabułę. 

Dzięki zbliżającej się premierze kolejnej książki autorki z serii Begin, mam przyjemność i możliwość przeczytania także i tej serii, z czego jestem bardzo rada. 

Naszą główną bohaterką jest Allie, która przyjeżdża na studia do Woodhill, by zacząć nowe życie z dala od domu i od dręczących ją demonów. 

Postanawiając odciąć się totalnie od "rodziny" zaczyna od siebie i swoje długie, blond włosy zamienia na krótką, czarną fryzurę. 

Allie poznajemy w momencie kiedy szuka pokoju na wynajem i tym sposobem trafia na Kadena. 

Muszę się Wam przyznać, że miałam przeczucie, co do tych dwojga. Wiedziałam, że nie tylko będzie iskrzeć, ale że będzie wybuchowo. Miałam nosa. Napięcie między tym dwojgiem można wyczuć już od samego początku trwania książki. 

Niebywale dobrze zgrana fabuła z bardzo udanymi dialogami, które nie były sztuczne, ani sztywne, ale bardzo naturalne. Nie raz czytając ich sprzeczki, które wynikały raczej z różnic charakteru, uśmiałam się, ale też miałam chwilę refleksji. 

Książka, która na pozór będzie się wydawać zwykłą, standardową powieścią New Adult. Wiecie dlaczego tak lubię Kasten? Bo nikt tak jak ona nie potrafi wpleść w historię tak poważnych i ważnych społecznych i emocjonalnych tematów. 

Każde zdanie idealnie zgrywało się z kolejnym. Tajemnica goni tajemnicę. 

Dwoje na pozór różnych ludzi spotkało się w odpowiednim miejscu i czasie. Obie postaci mają mocne charaktery. To nie może się nie udać. Oboje są po trudnych przejściach w przeszłości, która cały czas kładzie się na nich cieniem, przez co oboje nie mogą ruszyć dalej. 

Cieszę się, że autorka nie postawiła na słodzenie w książce. Bałam się typowego romansu z innymi wątkami w tle. Nie mniej powinnam dać jej większy kredyt zaufania.

Podobało mi się również to, że Kasten nie skupiła się wyłącznie na relacji głównej part bohaterów. Oboje studiują, a to oznacza, że wokół nich będą krążyć i pojawiać się inne osoby, studenci i stała grupa znajomych, dzięki czemu mamy dużą różnorodność osobowości.

Bardzo polubiłam główną bohaterkę, Allie. Zainspirowała mi swoją ucieczką i odcięciem się od rodziny. Choć rozumiem motywy, które nią kierowały. Jej upór i siła walki o swoją niezależność są godne podziwu, choć sprzyjało jej szczęście i przyjaźni ludzie, których spotkała na swojej drodze. Nie zmienia to faktu, że dziewczyna stanęła na wysokości zadania i postawiła na swoim i znalazła swoje szczęście.

Książka od której zdecydowanie nie będzie się można oderwać. Niezwykle urzekająca  i wciągająca, dzięki lekkiemu stylowi autorki.

Wypadałoby też napisać kilka słów o okładce. Jest słodka, ale nie przesłodzona, niesztapmowa i wyróżniająca się na tle innych okładek. Jej plusem są jasne i pastelowe kolory, dzięki czemu jest przyjazna dla oka.

Paski wyglądające jak przetarcia są idealnym motywem, co powoduje w nas dodatkową ciekawość. 

Kolejna dobra książka niemieckiej autorki. Jestem bardzo zadowolona z możliwości jej przeczytania i nie mogę się doczekać kolejnych części. Możecie mi uwierzyć na słowo, ta historia Was wciągnie i pochłonie bez reszty.

Kinga

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Jaguar


"Grzechy Sevina" Penelope Ward

"Grzechy Sevina" Penelope Ward

Wychodzę z założenia, że recenzje jakiejkolwiek książki należy pisać niezwłocznie po jej zakończeniu. Dlaczego? Ponieważ właśnie w tym czasie kłębi się w nas najwięcej emocji i jesteśmy "na świeżo" i nic nie jest w stanie nam umknąć. 

Nie ukrywam, że mam kilka książek przeczytanych, a recenzji brak. Cóż są to książki, gdzie nie goni mnie termin, a i osobiście wtedy nie miałam też tej słynnej weny, by przelać swoje myśli i uczucia. Nadrobię to kiedy będę mogła. 

Z książką Penelope Ward mam mały dylemat. Podobał mi się pomysł na fabułę, bohaterowie realni i zazwyczaj myślący, choć nie ukrywam, że niekiedy ich zachowywania były dość irracjonalne. Po kolei. 

Tym razem zacznę od okładki. Nie! Nie pojmuję dlaczego wydawnictwa uparły się  na półnagich mężczyzn. Nie mówię, że nie jest miło sobie popatrzeć na dobrze wysportowane ciało mężczyzny, ale nie kiedy mamy je niemal na każdej książce. Poza tym ta okładka mija się totalnie z zawartością jaką niesie książka. Posunęłabym się dalej i muszę stwierdzić, że sam tytuł  też do końca nie oddaje jej treści.

Powieść nie jest do końca nawet erotykiem, choć sceny seksu występują, ale jest ich kilka. Sceny nie są wulgarne, ani sprośne.

Sevin, młody, przystojny mężczyzna. To on jest naszym głównym narratorem. Jest osobą, która nie do końca przejmuje się konsekwencjami, z życia czerpie pełnymi garściami, nie istnieją dla niego żadne limity w żadnej dziedzinie. Wszystko się zmienia, kiedy umiera jego ojciec. Za namową swojej macochy, ojciec Sevina za jego plecami zaranżował jego małżeństwo w zaprzyjaźnionej rodzinie.

Miałam jeden dość spory problem z tą książką.

Bardzo nie odpowiadał mi pomysł z rodziną Elle i Evangeline. Dwie z trzech sióstr, które będą mieć ogromny wpływ na życie Sevina. Z pierwszą miał wziąć ślub; to o nią musiał "zabiegać". Drugą pokochał najszczerszym uczuciem, miłość jego życia.

Cała rodzina jest bardzo, z naciskiem na bardzo, religijna. Dla mnie zakrawa to na fanatyzm. W niektórych momentach miałem wrażenie, że czytam o Amiszach, czy innej zamkniętej społeczności.


Sevin musiał "zabiegać" o Elle, bez jakiegokolwiek kontaktu fizycznego do dnia ślubu, a spotkania odbywały się zawsze z przyzwoitką.

Evangeline, najstarsza z sióstr. Myślę, że nie przesadzę, kiedy napiszę, że była buntowniczką. Buntowała się przeciwko takim aranżowanym ślubom, miała inne spojrzenie na świat, chciała się spełniać i żyć w zgodzie ze sobą. Walczyła o siebie i swoją godność jako kobiety. Jest drugim narratorem w książce.


Książka nie wygląda, ale jest ogromną bombą emocjonalną, która nami wstrząśnie dogłębnie. Poza tym, autorka ma dla nas niezłego asa w rękawie. Powiem Wam szczerze, że Ward udało się mnie zaskoczyć.  Moje pierwsze spotkanie z autorką. Książka mnie nie porwała tak jak miałam nadzieję. Niemniej to zdecydowanie nie jest moje ostatnie spotkanie z Penelope Ward. Pomińcie też okładkę, bo mimo wszystko treść jest warta poznania.

Kinga

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Editio Red oraz grupie wydawniczej Helion





"Ktoś mnie okłamuje" A. V. Geiger

"Ktoś mnie okłamuje" A. V. Geiger



Miłość Obsesja Zazdrość Morderstwo. To i nie tylko znajdziesz w emocjonującym sequelu KTOŚ MNIE OBSERWUJE, thrillerze pokolenia internetowego.

Jeśli spodziewasz się logicznie spójnej zagadki w thrillerze, nad którym trzeba się mocno skupić, żeby nie zgubić tropu, to tego tu nie znajdziesz To jest książka generacji online, którą chłonie się równie szybko i łatwo, jak przegląda klipy na TikToku. 

Zwykła dziewczyna zostaje zaczepiona na Twitterze przez nieznajomego, który okazuje się być ikoną pop Któż o tym nie marzył, nawet jeśli teraz trochę wstyd się do tego przyznać? I tak też czyta się tę książkę z wypiekami na twarzy, jak zakazaną szczenięcą fantazję, przerabianą w wyobraźni w niezliczonych wersjach a potem z otwartą szczęką, gdy dochodzi do pierwszego z kilku absolutnie nieprzewidywalnych zwrotów akcji.

Nikt nie wie, co się stało z gwiazdą pop Ericem Thornem Konto na Twitterze Zawieszone Komórka? Porzucona w śniegu, zakrwawiona i połamana Tessa Hart, fanka z agorafobią, zna prawdę, tyle że dni z hasztagiem EricThornObsessed ma już za sobą.

Przysięgła nigdy już nie dotknąć aplikacji Twittera Ale Snapchat to przecież bezpieczniejsze, prawda?

Po kilku miesiącach Tessa wychodzi z ukrycia, zmuszona do konfrontacji z zabójczymi konsekwencjami swojej przeszłości Jednak w pokoju przesłuchań każda odpowiedź rodzi jedynie kolejne pytania, aż do zupełnie nieoczekiwanego rozwiązania.

To właśnie od opisu tej książki wszystko się zaczęło. Dzięki jej opisowi i aktualnemu tematowi postanowiłam sięgnąć po te książki. 

Czy żałuję? Zdecydowanie nie.

Druga część książki rozpoczyna się niemalże w tym samym momencie, co kończy pierwsza część. 

Autorka zachowała swój styl pisania z poprzedniej części, dzięki czemu ponownie łatwo możemy dać się porwać historii i popłynąć z nią. Nieco mniej pojawia się rozmów z Twittera,  czy innego portalu społecznościowego, jak to miało miejsce w pierwszym tomie. Natomiast częściej pojawiają się tu transkrypcje zapisów rozmów policyjnych i cofania się do niedalekiej przyszłości. Akcja rozgrywa się w teraźniejszości, ale momentami cofamy się w przeszłość w celu wyjaśnienia pewnych kwestii. Dzięki temu mamy szerszy obraz wydarzeń i wiele rzeczy zostaje wyjaśnionych. 


Ponownie bohaterami są Tessaiw Erick i ponownie to oni są narratorami powieści. 

Po raz kolejny akcja książki obraca się w tematach mediów społecznościowych i ich wpływu oraz kształtowania na opinię publiczną. Bardzo łatwo jest manipulować i kontrolować ludzi za pomocą urządzeń komunikacyjnych. 

Mam tylko nadzieję, że książka nie będzie dawać przykładu innym jak można je wykorzystać.

Ciężko jest mi tu coś więcej napisać. Nie chciałabym przypadkiem wyjawić zbyt dużo z fabuły, by nikt z was nie domyślił się intrygi o tajemnicy. Trzeba przyznać autorce, że nutka grozy i tajemniczości towarzyszy nam niemal do końca książki. 

Kiedy myślimy, że już wszystko jest jasne, autorka postanawia jeszcze trochę namieszać. 

Bardzo dobrze napisana powieść, utrzymana w stylu młodzieżowym z elementami thrillera. 

Książkę polecam każdemu. Bez względu na to, czy ma dzieci, czy nie. Czy jest młody, czy stary. Temat, który pewnie już nigdy nie będzie nieaktualny. Musimy mieć świadomość niebezpieczeństwa jakie mamy w rękach. 

Kinga

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Jaguar


"Czekałam na Ciebie" Magdalena Krauze

"Czekałam na Ciebie" Magdalena Krauze

Jeżeli chodzi o moje podejście do debiutów literackich to nie jest ono zbyt mocno wygórowane. Jak to też bywa często i gęsto wśród pierwszych książek jedne wypadają lepiej niż inne. Oczywistym jest, że wolimy czytać te bardziej udane debiuty. 

Cieszę się, że w tym przypadku mogłam miło spędzić czas, przy całkiem udanym debiucie naszej autorki. 

Nie ukrywam, że na początku ciężko było mi wczuć się w historię. Wydawała mi się sztuczna i nie prawdziwa. Cieszę się, że czytałam ją dalej i dałam jej szansę. 

Historię poznajemy z punktu widzenia Pauliny, która jest redaktorką i zastępcą prezesa w piśmie kobiecym. Jest też zadeklarowaną singielką, bo jeszcze żaden mężczyzna nie wywołał w niej takiej burzy emocjonalnej jaką ona by chciała. Nasza bohaterka ma względnie spokojne życie, kochających rodziców, cudowną przyjaciółkę, która jest jej tak bliska jak siostra, fajnych współpracowników (co wcale nie jest takie oczywiste). 

Musimy przyznać, że jest niepoprawną romantyczką. Choć chyba w każdej z nas taka się znajduje. Nadal czeka na swojego księcia z bajki. 

Cicho liczy na awans, gdyż jej szef ma zamiar odejść na emeryturę. Niestety, prezes ma już nowego kandydata na to miejsce. 

Igor, bo i nim mowa, to przystojny mężczyzna z nisko brzmiącym, męskim głosem. Pewny siebie, ale też pracowity i nie bojący się wprowadzać innowacyjnych zmian. 

Możecie sobie teraz wyobrazić zdziwienie naszej głównej bohaterki, która nieoczekiwanie, przez przypadek wpada właśnie na nowego prezesa, który okazuje się jej wielką skrywaną miłością z lat licealnych. 

Paulina nim doszła do tego kim jest teraz przeszła szalenie trudną i ciężką drogę. W liceum walczyła ze swoją wagą i związanymi z tym kompleksami, ale też uchodziła za kujonkę i wszyscy z tego korzystali, nawet ów Igor, który zwracał się do niej per "ej". Zatem wyobraźcie sobie moje i jej zaskoczenie kiedy Igor... nie ma bladego pojęcia kim jest, bo najzwyczajniej w świcie jej nie pamięta. 

Pomimo trudności w wdrażaniu się w historię, uważam że jest ona dobrym debiutem. Zaskoczona zostałam tym, że jest to pierwszy tom historii i kiedy mogłoby się nam wydawać, że wszystko jest jasne, nadchodzi wielkie BUM!

Duże pokłony dla autorki za świetne oddanie relacji między przyjaciółkami. Czytając ich rozmowy miałam wrażenie, jakbym to ja rozmawiała ze swoją przyjaciółką. To oznacza, że autorka ma niebywale lekki i niewymuszony styl, co nadaje książce realności. 

Polubiłam główną bohaterkę, która pomimo swojej upartości jest bardzo inteligentną kobietą. Bardzo polubiłam też jej przyjaciółkę Malwinę, która pomimo swojej roli drugoplanowej, zdecydowanie zasługuje na swoją własną historię. 

Czekałam na Ciebie to powieść o wielkiej przyjaźni i miłości, która potrafi nas zaskoczyć. O walce z przeciwnościami losu, ludzkich problemach i walce z demonami przeszłości, które nie raz nie chcą nas opuścić i ciągną się za nami, ukryte, by w nieoczekiwanym momencie nas zaatakować. 

Cudowna opowieść na jesienne wieczory, która wprawi nas w miły, ciepły nastrój. Mimo, że książka nie kończy się typowym happy endem, to pozostawia nas w zawieszeniu, co powoduje, że mamy niedosyt i czekamy na jeszcze. Ja czekam na pewno. 

Kinga

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Jaguar



Copyright © 2014 Velaris' library , Blogger