"Międzynarodowy dzień mafii" Marcin Brzostowski [patronat]

„Międzynarodowy„Międzynarodowy Dzień Mafii” to powieść kryminał,  której główny bohater, inspektor Franco Fog, znany z powieści „Zemsta kobiet”, ma za zadanie rozwiązać zagadkę dotyczącą tajemniczej śmierci gangstera, Szkarłatnego. W trakcie prowadzonego śledztwa wychodzi na jaw, że śmierć mafiosa to dopiero początek całej fali nieoczekiwanych zgonów spośród przedstawicieli przestępczego światka. Kiedy sprawa zostaje niemal rozwiązana, pan inspektor przekonuje się, że został wplątany w potężny spisek kobiet.

„Lex retro non agit, panie inspektorze. Przecież nie jesteśmy politykami, tylko porządnym gangsterami!”

Dostałam ogromne wyróżnienie, gdyż książka, której recenzje tu czytacie wychodzi pod moim patronatem. Jestem ogromnie zaszczycona tym wyróżnieniem. Tym bardziej, że nie istnieje długo w blogosferze. 

Powieść nie należy do grubych tomiszczy, liczy sobie zaledwie niecałe 150 stron. Jest to moje pierwsze spotkanie z autorem Marcinem Brzostowskim. Trzeba dodać, że jest autorem powieści: „Pozytywnie nieobliczalni", „Radio miłość nadaje", „I tak skończymy w więzieniu! Czyli Tryptyk Polski (bez trzeciej części)”, „Podpalę wsze serca!”, „Zemsta kobiet", „The vengeance of women", „Słodka bomba Silly", „Sweet bomb Silly", „Złote spinki Jeffreya Banksa", zbioru miniatur „Szach Mat! Czyli Szafa wychodzi, ja zostaję”. Był laureatem konkursu Ad Absurdum zorganizowanego przez wydawnictwo Indigo. Fragment nagrodzonego tekstu został opublikowany w książkę „Śmiertelnie absurdalne zebranie, edycja 2007/08”. Jest także zdobywcą II miejsca w konkursie na opowiadanie, zorganizowanym przez portal literacki kochamksiazki.pl. 


„Kobiety na szczyt – zauważył przytomnie inspektor.
 A nas – uśmiechnął się półgębkiem do gangstera – już tylko na cmentarz.”


Wracając natomiast do książki. Akcja rozgrywa się na ulicach Warszawy. Nazwisko inspektora może nas zmylić, tak było ze mną. Franco Fog nie bardzo brzmi polsko. Książka sama w sobie jest pełna sprzeczności i dość surrealistyczna. Nie ukrywajmy, że w naszej codzienności nie spotykamy się z rozwiązywaniem spraw w kilka godzin. Sam inspektor pokazany jest jako stereotypowy funkcjonariusz. Poza tym posiadający kontakty, z bardzo „ważnymi” ludźmi ze stolicy. 

Ciekawą postacią jest też Luigi. W książce pojawia się kilka razy, jednak by zorientować się czy faktycznie jest tym za kogo się podaje, ja potrzebowałam dwóch razów, by przeczytać dane fragmenty i utwierdzeniu się, że faktycznie się nie pomyliłam. 

„Gdyby nie my, panie inspektorze, nikt by się nie przejął losem polskiego artysty. Poza tym musimy wspierać facetów!
- Dlaczego?
- Bo dzisiaj rządzą kobiety. Niech pan spojrzy na polską literaturę. Przecież tam są same baby!”

W książce nie mamy zbyt wielu opisów. Opiera się głównie na dialogach i to z nich dowiadujemy się najwięcej. Czyta się ją szybko. Autor ma lekki styl pisania z małą domieszką dystansu do samego siebie i do świata. Świetna alternatywa dla systematycznych książek. 

Mam przeczucie, że to nie koniec naszej przygody z inspektorem Fogiem, bo autor postanowił zastosować zakończenie otwarte. Mam nadzieję, że niedługo dowiem się jak wielki był spisek i czy udało się mu zapobiec. 

Kinga

Za możliwość przeczytania dziękuję autorowi Marcin Brzostowski  oraz Wydawnictwu E-bookowo.pl


25 komentarzy:

  1. Muszę przyznać, że mam nieco mieszane uczucia. Nie odnoszą się one do małej liczby stron, bo niekiedy bardziej rozległe tomy wypadają słabiej na tle tych cieńszych ze względu na zbędne opisy i dialogi, jednak kiedy wspomniałaś, że Międzynarodowy dzień mafii w większości składa się z rozmów między bohaterami, o ukazanie tamtego świata odeszły na dalszy plan... Nie przekonuje mnie to. Tak samo zagraniczne imiona, chociaż fabuła toczy się w Polsce, w Warszawie. Wiem - przecież nikt nie zabrania obcokrajowcom pracowania u nas, ale i tak lekko mi to nie pasuje. Także podziękuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka jest ogólnie dość mocno surrealistyczna, dlatego jeżeli komuś nie pasuje takie podejście to lepiej się zs nią nie zabierać ;)

      Usuń
    2. Mam tak samo, praktycznie same dialogi to nie jest to, co lubię. Uwielbiam opisy..

      Usuń
  2. Gratuluję patronatu! W przyszłości zainteresuję się tą książką :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratuluję <3 książka choć nie w moim stylu, to taki patronacik jednak zachęca :3

    OdpowiedzUsuń
  4. Książka nie w moich gustach, dlatego nie będę po nią sięgać ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Niestety niezbyt interesują mnie książki kryminalne. Bardzo rzadko po nie sięgam i gdy już to robię, to musi być naprawę dobra historia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiemy. To też nie jest nasz przewodni gatunek :)

      Usuń
  6. Gratuluję patronatu! Pomyślę nad tą pozycją :) Pozdrawiam www.zaczytanaemigrantka.eu

    OdpowiedzUsuń
  7. Niee, to zdecydowanie nie jest książka w moim stylu. Nie zachęca mnie zwłaszcza to, że składa się z niewielu opisów - ja jednak ich potrzebuję, by lepiej wgryźć się w fabułę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że Pan Marcin oszczędził nam tego, bo naszą stolicę mniej więcej każdy zna. :)

      Usuń
  8. Serdecznie gratulacje z okazji objęcia patronatem tej książki! Trochę zdumiewa mnie ona swoją objętością, ale i tak jestem ciekawa opisanej w niej historii. Poza tym nie lubię długich i rozwlekłych opisów, dlatego myślę, że przypadnie mi do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  9. Gratuluję patronatu :) A sam tytuł wygląda na całkiem interesujący kryminał :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Brzmi całkiem nieźle, chociaż to zupełnie nie mój gatunek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasz też nie, ale trzeba próbować nowych rzeczy. :)

      Usuń
  11. Dostalas patronat przed czy po przeczytaniu ksiazki? Bo nie wiem co stalo za checia patronowania takiej watpliwej ksiazce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patronat dostałam przed przeczytaniem książki. Czy ja wiem czy wątpliwej. To są książki, które mają swoją stałą grupę odbiorców. Jednym się spodoba, drugim nie. My z Roksaną lubimy wyzwania i nie trzymamy się stale utartych schematów. Ta książka to wyzwanie,dlatego je podjęłyśmy. Nie można się zamykać w swoich czterech ścianach literackich, tylko starać się poszerzać horyzonty.

      Usuń
  12. Niby książka w moim klimacie, ale jakoś nie mam pewności, czy trafi w mój gust. Już sama okładka mnie zniechęca...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony po sobie ślad. Każda obecność jest ważna i bardzo mile widziana. Wy także pomagacie tworzyć bloga, głównie wy :) Dziękuję Wam! Zawsze jesteście tu mile widziani :)

Copyright © 2014 Velaris' library , Blogger