[PRZEDPREMIEROWO] "Zły król" Holly Black

Ziemia kryje szczątki tych, którzy musieli odejść, ale to dopiero początek.... 
Najpierw bestialski mord, potem krwawa rzeź królewskiej rodziny i nieoczekiwana koronacja – ale tak, to był dopiero początek. 

Niemało trzeba sił, by zadawać cios za ciosem i nigdy nie poddawać się znużeniu. O tak, to pierwsza i najważniejsza lekcja: musisz być silna.

Gdy wyszło na jaw, że w żyłach Dęba płynie królewska krew, na Jude spoczęło brzemię odpowiedzialności za to, żeby jej braciszek po prostu dożył dnia, w którym będzie mógł przywdziać na swoje skronie koronę.

Tymczasem na tronie elfów zasiada zły król, Cardan, a Jude przybiera niewdzięczną rolę szarej eminencji. Nie dość, że w świecie opętanych żądzą władzy magicznych istot wciąż zmieniają się sojusze i układy, to niełatwo jest zapanować nad kapryśnym władcą. Cardan nie zaniedbuje żadnej okazji, by sponiewierać i upokorzyć Jude, choć wcale nie słabnie jego deliryczna fascynacja dziewczyną.

„Kłamstwa pojawiają się nawet tam, gdzie nie ma kłamców.”

Gdy staje się aż nazbyt jasne, że za sprawą knowań kogoś z bliskiego otoczenia śmiertelne niebezpieczeństwo zagraża wszystkim, których Jude darzy miłością, nadchodzi pora, by zdemaskować zdradę, a przy tym przecież trzeba jakoś sobie radzić z mieszanymi i bardzo żywymi uczuciami, które w niej budzi Cardan – ongiś zepsute książątko, teraz król – król, nad którym należy panować, bo stawką jest utrzymanie się kruchej lecz zdeterminowanej ludzkiej istoty przy władzy (i przy życiu) w czarodziejskim świecie.

Zawsze boję się drugiego tomu. Podobno jest tak zwana „klątwa drugiego tomu". Oznacza to nie mniej, nie więcej, jak to, że autorowi nie udało się zrobić nic bardziej szczególnego i jednym słowem jest gorsza od pierwszego tomu. 

Coraz częściej trafiam jednak na serie, gdzie tom drugi jest co najmniej tak samo dobry jak pierwsza książka. 

Cieszę się, że podobnie było ze „Złym królem” Holly Black.

Po misternie uknutym planie w pierwszej części, Jude osiągnęła to co chciała, ale czy na pewno? 

„Musisz mieć dość siły, by zadawać cios za ciosem, cios za ciosem, nie poddając się znużeniu.  To pierwsza rzecz, jakiej musisz się nauczyć – jak wykrzesać z siebie tę siłę.”

Historię zaczynamy niemal pół roku od koronacji, pół roku, gdzie Jude nie zrobiła zbyt wiele, by choć przybliżyć swojego brata do tronu. Pół roku, gdzie problemy nadal rosną i nie wszystko jest takie jakby się wydawało. 

Nie chciałabym tu opisywać fabuły, by przez przypadek nie zdradzić znaczącej informacji lub czegoś innego. W tym tomie będzie jeszcze wiecej intryg, tajemnic, spisków i zdrad. Zostajemy wciągnięci w pełne życie na dworze i możemy je obejrzeć i żyć nim „od podszewki". Jude oficjalnie jest prawą ręką Cardana, a w rzeczywistości rządzi całym królestwem i już teraz wie, że nie wygląda to tak jak sobie zaplanowała. 

W każdym razie, na dworze znajduje się zdrajca. Jude nie spodziewała się takiego obrotu sprawy, zbyt dużo tajemnic, zbyt mało czasu na ich rozwiązanie. 

Dodatkowo, na skutek zdrady Jude zostaje porwana przez królową Toni i jest przetrzymywana w jej królestwie. 

Jej relacje z Cardanem nadal są dla mnie nie do końca jasne. Miłość przeplata się z nienawiścią, a pożądanie z obrzydzeniem. Narratorem jest sama Jude, więc znamy jej myśli i uczucia. Nadal jednak nie mogę rozgryźć Cardana, gdzie zazwyczaj nie ma z tym najmniejszego problemu. Brakuje mi innego spojrzenia na historię. Zdecydowanie była by jeszcze ciekawsza. 

„Słyszałem, że gdy śmiertelnicy się zakochują, przypomina to odczuwanie strachu.  Wasze serca biją szybciej. Zmysły są wyostrzone. Doznajecie euforii, może nawet zawrotów głowy. Zgadza się? Jeśli można jedno z drugim pomylić, to by wiele wyjaśniało, jeśli chodzi o twój rodzaj.”

Bardzo podoba mi się rozwój postaci. Stają się dojrzalsze, głównie dzięki pozycjom jakie przyjęły, ale też dzięki ich sposobom myślenia i decyzjach, które podejmują. 
Pomimo tego wszystkiego nic nie zapowiadało TAKIEGO zakończenia. Jestem zdruzgotana, zszokowana, mogłabym dodać, że zaskoczona, ale mam wrażenie, że jest to zbyt małe słowo na to, co czułam i jakie uczucia dalej mi towarzyszą.

„Najwyższego Króla łączy więź z jego ziemią i poddanymi. Król jest żywym  symbolem,  bijącym  sercem.  Jest  gwiazdą,  na  której  zapisana jest przyszłość Elfhame i Elysium. – Astrolog mówi cicho, lecz jakimś sposobem jego słowa słychać bardzo wyraźnie. – Z pewnością spostrzegliście, że odkąd zaczęło się to panowanie, wyspy zmieniły swoje oblicze. Prędzej nadciągają burze. Kolory są żywsze, zapachy ostrzejsze. W lasach zaś pojawiły się stwory. Pradawne stwory, o których sądzono, że dawno już znikły, a oto przybywają, aby mu się dziwować. Kiedy się upija, jego poddanym bez widocznej przyczyny też szumi w głowach. Gdy przelewa krew, wszystko rośnie. Nic dziwnego, wszak  Najwyższa  Królowa  Mab  przywołała  Insmire,  Insmoor  i  Insweal z morskiej toni.  Wszystkie wyspy Elysium wyłoniły się w jedną godzinę.”

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że premiera trzeciego tomu, który będzie nosił tytuł „The Queen of Nothing”, będzie miała swoje miejsce na początku 2020 roku! Zdecydowanie będzie to jedna z moich najbardziej wyczekiwanych premier. 

Książka zdecydowanie jest lepsza niż pierwszy tom. Jeżeli nie byliście przekonani do poprzedniej części, uwierzcie ta was wciągnie w całości. 

Kinga

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Jaguar


22 komentarze:

  1. Nie jestem fanką fantastyki, więc pewnie dlatego nie kojarzę autora...

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedy książki z serii smakują, to wyczekiwanie, choć niecierpliwe, na kolejny tom, ma swój urok. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zarys fabuły wydaje się być ciekawy (ale ja niestety nie czytam fantastyki), fajanie że w kolejnym tomie postacie się rozwinęły, dojrzały. Szkoda jednak że na 3 tom będziesz musiała tak długo czekać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też jest ogromnie przykro 😭 lubię kiedy w książkach widać jak autor się rozwija.

      Usuń
  4. Serie mam w planach :) skrajne opinie tylko wzmacniają mój apetyt.

    OdpowiedzUsuń
  5. Przede mną jeszcze pierwszy tom i bardzo chciałabym go przeczytać, ale dopiero za jakiś czas, gdyż obecnie ta seria jest bardzo popularna i czekam aż ten zachwyt trochę ucichnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam takie serie, na które czekam, by szim wokół nich nieco ucichł, bo jest tego aż za,dużo.

      Usuń
  6. Nie czytałałam jeszcze pierwszego tomu, ale ciągle gdzieś w myślach go mam a przed oczami te fantastyczne okładki, dlatego mam nadzieję, że wkrótce znajdę czas, by zapoznać się z treścią obu części.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie otrzymanie tej książki przedpremierowo był takim sygnałem, że muszę przeczytać pierwszy tom.

      Usuń
  7. To nie mój klimat więc pewnie po to nie sięgnę

    OdpowiedzUsuń
  8. Niesamowicie ciągnie mnie do tej serii, od czasu "Rywalek" uwielbiam takie królewskie klimaty!

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie są to do końca moje klimaty, ale zaciekawiłaś mnie na tyle, że chyba sięgnę po tę serię. Chociaż z drugiej strony też nie lubię tal długo czekać na kolejne tomy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To musisz zaczekać aż wyjdą wszystkim i dopiero wtedy przeczytasz całość. Ja bardzo nie lubię mieć zaczętych serii. Zawsze się tego broniłam, a teraz zobacz co się ze mną dzieje.🙈

      Usuń
  10. Słyszałam o tej książce i lubię ten gatunek. Jestem ciekawa jak ja ją bym odebrała, bo mnie bardzo zaciekawiła recenzja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie przeczytaj. Chętnie dowiem się co ty masz do powiedzenia i jak ją odbierzesz.

      Usuń

Dziękuję za każdy pozostawiony po sobie ślad. Każda obecność jest ważna i bardzo mile widziana. Wy także pomagacie tworzyć bloga, głównie wy :) Dziękuję Wam! Zawsze jesteście tu mile widziani :)

Copyright © 2014 Velaris' library , Blogger