"Opowieść podręcznej" Margaret Atwood

Wstrząsająca antyutopia o piekle kobiet. Świat jak z najgorszego koszmaru, gdzie reżim i ortodoksja są jedynym prawem.

Freda jest Podręczną w Republice Gilead. Może opuszczać dom swojego Komendanta i jego Żony tylko raz dziennie, aby pójść na targ, gdzie wszystkie napisy zostały zastąpione przez obrazki, bo Podręcznym już nie wolno czytać. Co miesiąc musi pokornie leżeć i modlić się, aby jej zarządca ją zapłodnił, bo w czasach malejącego przyrostu naturalnego tylko ciężarne Podręczne mają jakąś wartość.

Ale Freda pamięta jeszcze, choć wydaje się to nierealne, że kiedyś miała kochającego męża, wychowywali córeczkę, miała pracę, własne pieniądze i mogła mówić. Ale tego świata już nie ma…

„(...) przebaczenie to zarazem władza. Żebrać o nie to władza, odmawiać go czy udzielać to też władza, może największa.”

Bardzo wiele słyszałam o tej książce. Czytałam mnóstwo pozytywnych opinii. O ile dobrze pamiętam, pojawiła się ona na blogu, który obserwuję. Pamiętam, że napisałam, że mam ją na półce i ją przeczytam. Cóż, chyba jednak się zawiodłam. 

Nie mamy tu do czynienia z fantasy. Jest to antyutopia, alternatywny świat w przyszłości, jedna z możliwości, która może nas czekać. 

Nie czytało mi się jej dobrze. Teraźniejszość i przeszłość niemal łączą się ze sobą. Nie ma jasnego odcięcia między tymi dwoma odrębnymi czasami. Mnie to przeszkadzało. 


„Jak wiedzą historycy, przeszłość to jeden wielki mrok wypełniony echami. Dobiegają nas nawet i głosy, ale to, co chcą nam przekazać, spowija ciemność, z której pochodzą, i mimo usilnych starań nie zawsze możemy je rozszyfrować w jaśniejszym świetle naszego dnia.”


Czasy, w których dzieje się akcja książki jest, delikatnie mówiąc, antykobieca. Są one traktowane tylko jako inkubatory do rodzenia dzieci. Tylko kobiety mogące jeszcze urodzić mają szansę na życie. 

Najrzadziej w książce przeszkadzało mi brak informacji na temat „nowego świata”.  Część informacji zostaje nam przekazana w epilogu. Mam wrażenie, że autorka zrobiła to troszkę po macoszemu, na szybko, na odczepne. Dodatkowo książka kończy się bardzo niejasno i chyba na komunikację nie ma co liczyć. Książka nie należy do najnowszych powieści. Liczy już sobie ponad trzydzieści lat. Głośno się o niej zrobiło za sprawą serialu, który niedawno pojawił się na Netflix. Serialu nie miałam jeszcze okazji oglądać. Nie wiem też, czy jest sens skoro książka nie przypadła mi do gustu. 


„Lepiej" nigdy nie znaczy lepiej dla wszystkich - mówi. - Zawsze dla niektórych jest gorzej.”



Mocno uderza prawdziwość tej powieści, nawet po trzech dekadach. Nawet dziś w XXI wieku możemy spotkać się z brakiem szacunku dla kobiet, z brakiem poszanowania naszych praw o wartości. Nadal możemy spotkać się  z traktowaniem kobiet jako istot niższych, gorszych. Najgorsze jest to, że Atwood opowiada o tym bardzo pragmatycznie, wręcz podjąć suche fakty. Ja nie wyczułam w książce żadnych wyższych emocji. Czułam się jakbym czytała sporządzony raport z życia takiej kobiety. Dodatkowo zakończenie otwarte, które pozostawia nas z mnóstwem pytań, na które pewnie nie poznamy już odpowiedzi. 

Kolejna książka, która nie wywarła na mnie, aż tak pozytywnego wrażenia i opinii jak na innych. Historia jest szokująca, tego nie można jej odebrać. Pomysł na historię był bardzo dobry, ale wydaje mi się, że Atwood nie do końca wykorzystała swoją szansę. Liczyłam na historię podobną do książki „Grace i Grace". Niestety, te dwie pozycje nie mają ze sobą nic wspólnego. Zdecydowanie jest to książka dla ludzi, którzy lubią pesymistyczne wizje świata oraz nieco przygnębiający styl. 

Kinga

Za możliwość przeczyta dziękuję Wydawnictwu Wielka Litera


17 komentarzy:

  1. Książki nie czytałam, ale po serialu mam na tę pozycję wielką ochotę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wciąż czeka na półce na spotkanie, zastanawiam się, jak ja ją odbiorę. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. To dystopia, więc niczego innego bym się po niej nie spodziewała.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja jestem oczarowana serialem, wiec chętnie i po książkę sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka nie w moim klimacie, więc sobie odpuszczę

    OdpowiedzUsuń
  6. Cały czas zbieram się do przeczytania tej książki i ciągle mi nie po drodze... Tak, jak z obejrzeniem serialu.

    OdpowiedzUsuń
  7. Akurat ja, bardzo doceniłam styl Atwood w tej książce. Jest piękny i bardzo charakterystyczny, co teraz jest rzadkością.
    Wielu osobom brak faktów o nowym świecie przeszkadza, ale jest to zabieg celowy. Nową Amerykę poznajemy oczami osoby, która wie niewiele, bo nowy ustrój o to zadbał. Atwood bardziej niż na samych wątkach antyutopijnych, skupiła się na wątkach psychologicznych. Chciała pokazać jak działa człowiek i jego umysł w systemie totalitarnym. Wyszło jej to świetnie

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten tytuł słyszałam już naprawdę wiele razy i nigdy nie wiedziałam o jaką książkę chodzi. Po Twojej recenzji w ogóle nie jestem nią zainteresowana i czuję się trochę rozczarowana. Raczej po nią nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Słyszałam wiele negatywnych słów na temat książki, gdzie każdy, kto widział serial, powiadał, że jest znacznie lepszy od swojego papierowego bliźniaka. No ja niestety nie wiem, co jest lepsze, bo nie znam ani tego, ani tego, ale zamierzam to nadrobić i sama ocenić, jak to właściwie jest z tą „Opowieścią Podręcznej”.

    OdpowiedzUsuń
  10. Taka dziwna ta książka się wydaje, nie wiem czy chcę ją przeczytać...

    OdpowiedzUsuń
  11. Obejrzałam jakiś czas temu może dwa odcinki serialu i szczerze mówiąc trochę gubię się w tym świecie. Nie wiem czy jest sens dalej oglądać serial, czy może pomimo dość negatywnej opinii zacząć od książki. No nie wiem, zastanowię się jeszcze, czy nadal chcę przeczytać tę książkę!

    OdpowiedzUsuń
  12. Powiem tak opis bardzo mnie zaciekawiła i zachęcił do przeczytania ale twoją recenzja już nie i teraz mam mieszane uczucia

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam mieszanę uczucia co do tej pozycji. Chyba dam sobie z nią spokój.

    OdpowiedzUsuń
  14. Widziałam 2 odcinki serialu i mnie nie przekonał. Wydaje mi się, że z książką będzie podobnie :(

    OdpowiedzUsuń
  15. Jestem bardzo ciekawa przekazu tej książki, jak i serialu, ale po obejrzeniu jednego odcinka kompletnie nie czuję się przekonana i zainteresowana, by odpalić kolejny, a tym bardziej sięgnąć po książkę.

    OdpowiedzUsuń
  16. O kurczę... tak wiele dobrego o niej słyszałam i szkoda, że jednak nie jest tak dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ta książka leży na mojej półce od dłuższego czasu, ale już niedługo zamierzam się za nią zabrać, bo chcę też nadrobić serial. Zastawiam się, czy podobnie, jak u Ciebie nie będzie zachwytów czy wręcz przeciwnie. Słyszałam o niej różne opinie i muszę się przekonać sama czy mi się spodoba. Sama koncepcja wydaje się być interesująca.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony po sobie ślad. Każda obecność jest ważna i bardzo mile widziana. Wy także pomagacie tworzyć bloga, głównie wy :) Dziękuję Wam! Zawsze jesteście tu mile widziani :)

Copyright © 2014 Velaris' library , Blogger