"Wybrany" Taran Matharu

Rozpoczyna się rozgrywka, w której stawką jest przetrwanie, a areną obcy świat, gdzie przeciwnicy czyhają dosłownie wszędzie. Zwycięzca może być tylko jeden. 

Historia ludzkości zna wiele przypadków niewyjaśnionych zaginięć. Grupa nastolatków wkrótce pozna ich tajemnicę. 

Cade Carter siedział na pokładzie samolotu i zastanawiał się, w jakim kierunku potoczy się jego życie, gdy niespodziewanie został przeniesiony do obcego świata, rojącego się od pamiątek z dziejów Ziemi. Bohaterowie natkną się na prehistoryczne zwierzęta, odnajdą pozostałości zaginionych cywilizacji, a także - co najbardziej niesamowite - spotkają osoby z odległej przeszłości. Oszołomiony, rzucony w nową, zagadkową rzeczywistość Carter nie dostanie wiele czasu na dojście do siebie. 

Niemal natychmiast zostanie zmuszony do walki o życie, którą stoczy w towarzystwie grupy nastolatków o szemranej przeszłości. Wszyscy staną się zawodnikami biorącymi udział w nie kończącej się, brutalnej rozgrywce, w turnieju kontrolowanym przez enigmatyczne istoty. Bohater stanie przed prostym wyborem: przystanie na reguły gry lub zginie. Czas szykować się do walki.

"Nawet najbardziej zapiekły wróg wojownika może się stać jego najlepszym nauczycielem."

Moje pierwsze spotkanie z Panem Matharu. Dotąd nie miałam przyjemności czytać, jego poprzedniej serii, która zbiera większość dobrych recenzji. 

Dostając tą książkę miałam nadzieję na dość sporą dawkę fantastyki i „nowego świata".

Pierwsze strony powieści bardzo mocno skojarzyły mi się z seriami „Więźnia Labiryntu” i „Igrzyskami śmierci”. To uczucie było silniejsze im dalej zagłębiałam się w historię. 

Mimo, że historie podobne, to tak zupełnie odmienne. Matharu stworzył powieść pełną niebezpiecznych i przerażających przygód, przepełnioną tajemnicami. 

„Dzieciak niepozorny pod wieloma względami, a jednak w pewnym sensie idealny. Idealny uczestnik zawodów, które miały się niebawem rozpocząć. Rozgrywki, na którą zostanie skazany. Wie dosyć, by docenić piękno tej gry. By ją zrozumieć. I może nawet...zwyciężyć.”


Wczytując się w kolejne karty historii poznajemy naszego głównego bohaters - Cade'a, którego polubiłam od pierwszych stron. Niepozorny, nie chcący się rzucać w oczy chłopak, który kryje w sobie niesamowitą inteligencję i bystry umysł. 

Cade wraz ze swoimi „kolegami" z zakładu poprawczwgo, w jednej sekundzie przenosi się do innego świata. Pilnuje ich tak zwany Kodeks, który odlicza czas do tajemniczej rundy kwalifikacyjnej.

Mam tu spory dylemat, bo książka powinna być skierowana do młodszej rzeszy odbiorców, z kolei wydarzenia w niej zawarte zdecydowanie przeczą moim decyzjom. Można to odczuć chociażby po stylu pisania autora, który w tej książce jest lekki i przyjemny, dzięki czemu książkę czyta się naprawdę szybko. 

Jest to pierwszy tom serii, ale zabrakło mi w niej opisów. Tak mówię to ja, osoba nienawidząca czczej gadaniny. Tu raczej chodzi mi o dam opis świata, spostrzeżenia Cade'a i innych uczestników. Dla mnie nie zawiera wystarczającej liczby detali, którą byłbym usatysfakcjonowana. 

Autor zdecydował się tu na narrację trzecioosobową, dzięki czemu przeżywamy wszystko z bohaterami. Pierwsze rozdziały przeplatają się z teraźniejszość-przesłać, ale niezbyt odległa. Dokładniej ta, kiedy Cade znalazł się w zakładzie i poznajmy jego kompanów, którzy będą mu towarzyszyć podczas wyprawy. 

Mimo to, książka dziwnym trafem przypadła mi do gustu. W sumie mogłam się spodziewać, bo książki Dashnera i Collins też przypadły mi do gustu. Połączenie fantasy z przygodówką i elementami historii uważam za udany pomysł. Bardzo chętnie przeczytam kolejne tomy, ale chyba będę musiała nadrobić poprzednią serie autora. 

Kinga

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Jaguar


11 komentarzy:

  1. Książkę mam w planach, ale ogólnie Autora uważam za dobrego :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Gdzieś przeczytałam, że książka jest dość przegadana. Że niektóre opisy są rozwlekane, chociaż ich skrócenie nie sprawiłoby, iż cała fabuła runęłaby niczym domek z kart. No i pamiętam, że była tam gdzieś spora nieścisłość (nagłe wyleczenie skręconej kostki? Jeżeli coś poknociłam, to wybacz!). Tak czy siak, nie mam na tę książkę ochoty. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ta książka jest na mojej liście książek, które koniecznie muszę przeczytać. Słyszę o niej tyle pozytywów, że tutaj nie mam, co się zastanawiać. A i wydaje się być w moim stylu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam poprzednią serię tego autora, ta książka jeszcze stoi na połce i czeka ale już niedlugo również ją przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pierwszy raz natchnęłam się na tę książkę oraz tego autora. Mam mieszane uczucia co do tej pozycji... może jak znajdę kilka dni wolnego, to po nią sięgnę?

    OdpowiedzUsuń
  6. I w sumie nie wiem, czytać czy nie, skoro to takie podobne do "Igrzysk śmierci", a ja nienawidzę takiego zżynania wątków...

    OdpowiedzUsuń
  7. Brzmi naprawdę ciekawie. Może się za nią wezmę w wolnej chwili.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mi ta książka niestety nie przypadła do gustu i nie widziałam w niej nic ciekawego. Tak jak wspomniałaś, pierwsze strony przypominały ci „Więźnia labiryntu” oraz „Igrzysk śmierci”, dlatego czytałaś dalej, a ja za tymi seriami niespecjalnie przepadam. Ta historia widocznie nie była przeznaczona dla mnie. Zgodzę się jednak z tym, że powinno być więcej opisów nowego świata, bo zabrakło tego.

    OdpowiedzUsuń
  9. Przygoda czytelnicza, która może spodobać się mojej młodzieży, chętnie podsunę tytuł pod rozwagę. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciekawi mnie ta książka, bo kilka osób na bookstagramie bardzo ją zachwalało, ale widzę, że ma również nieco wad. Sięgnę po nią, ale nie w najbliższym czasie ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam u siebie na półce. Wkrótce się zabieram za nią. Aktualnie czytam klasyk od Wilkiego Collinsa, a później ta książka:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony po sobie ślad. Każda obecność jest ważna i bardzo mile widziana. Wy także pomagacie tworzyć bloga, głównie wy :) Dziękuję Wam! Zawsze jesteście tu mile widziani :)

Copyright © 2014 Velaris' library , Blogger