"Był sobie pies" W. Bruce Cameron

Ksiązka, która doczekała się ekranizacji – przedstawia losy najbardziej wyszczekanego bohatera wszech czasów.

Oto pełna głębokich uczuć i zdumiewająca opowieść o oddanym psie, który życiową misją czyni wpajanie swoim właścicielom znaczenia miłości i pogody ducha. To powołanie wypełnia na przestrzeni... kilku żyć.

Bailey jest zszokowany – po krótkim i smętnym życiu, jakiego doświadczył w postaci bezpańskiego kundla odradza się w ciele niesfornego szczeniaka. Kiedy trafia pod opiekę ośmiolatka Ethana, który kocha go całym sercem, odkrywa nowe oblicze – dobrego, poczciwego psiaka. Jednak życie u uwielbianej rodziny to nie koniec przygód Baileya. Ponownie odradza się w postaci kolejnego psa!

Był sobie pies to pokrzepiająca i pomysłowa historia. Doprowadza czytelnika do skrajnych emocji – jest jednocześnie uroczo zabawna i dotkliwie przejmująca.

Ta książka w piękny sposób pokazuje, że miłość nie zna granic oraz że nasi najbliżsi zawsze są przy nas. Najważniejsze przesłanie powieści głosi, że każda istota na ziemi urodziła się z misją.

WSZYSTKIE PSY IDĄ DO NIEBA... CHYBA ŻE MAJĄ NIEDOKOŃCZONE SPRAWY NA ZIEMI

„Ludzie są dużo bardziej skomplikowani od psów i mają dużo ważniejszy sens życia. Ostatecznym zadaniem psa jest być przy nich, trwać u ich boku bez względu na wszystko, nieważne jak potoczy się ich życie. Teraz mogłem jedynie dać mojemu chłopcu pociechę i zapewnić, że w tych ostatnich chwilach nie jest sam, że troszczy się o niego pies, który kocha go bardziej niż cokolwiek na świecie.”

Pamiętam tą książkę z zeszłego roku. Tak mi się wydaje. Wszędzie było o niej głośno, ta okładka była niemal na każdym blogu, fan page'u, na każdej grupie książkowej. Zastanawiałam się wtedy, co ci wszyscy ludzie widzą w tej książce i nad czym się tak zachwycają.

Na początku sierpnia dostałam propozycję recenzji drugiej części tej książki, z racji tego, że do kin wchodzi film o tym samym tytule. Panią poinformowałam, że z miłą chęcią, ale nie czytałam pierwszej części. I tak oto wpadł w moje ręce owy egzemplarz. 

P.R.Z.E.P.A.D.Ł.A.M. 

To jest chyba jedyne słowo, które jest w stanie opisać moje uczucia względem niej. 
Nie pamiętam kiedy ostatni raz oceniam książkę na lubimy czytać ma dziesięć gwiazdek. 

Autor stworzył niesłychanie piękna i poruszającą historię pisaną z punktu widzenia... psa. Nie wiem skąd autorowi wpadł taki pomysł, ale był trafiony. 

Skoro naszym narratorem jest pies, to świat poznajemy oczami psa. Wierzcie mi, że różni się on bardzo od tego, który my widzimy oczami ludzkimi. 

„Porażka nie wchodzi w grę, jeśli jedyne, co potrzeba do osiągnięcia sukcesu, to włożenie w coś więcej wysiłku.”

Bailey, bo tak ma na imię nasz główny bohater, któremu poświęcona jest znaczna część książki, szuka sensu swojego życia. Znajduje go dopiero przy chłopcu Ethanie. Towarzyszymy im w najszczęśliwszych momentach życia, ale też i tych najbardziej smutnych. Kiedy kończy się jego czas nie myślcie, że jego sens życia się kończy. Bailey odradza się na nowo, znowu i znowu. Los ciągle na nowo stawia przed nim kolejne zadania, które doprowadzą go do kolejnego etapu. 

Niesamowicie wciągająca i poruszająca książka. Nie mogę sobie przypomnieć kiedy ostatnio jakaś powieść tak mnie porwała, wciągnęła i wzruszyła. 

Język jest przejrzysty i prosty, dzięki czemu powieść czyta się niezwykle szybko, ale i przyjemnie. Dla psa wszystko jest proste, mniej złożone. Ani się obejrzałam, a przewracałam ostatnią kartkę. 

Powieść nie tylko dla miłośników zwierząt, dla czytelnika w każdym wieku. Wiele można z niej wynieść. Książka przepełniona miłością, przyjaźnią, bezgranicznym oddaniem, mnóstwem empatii, szczęściem, ale też bólem, smutkiem i poczuciem straty. Nawet najtwardsi z Was uronią łzę, gwarantuję. 

Kinga

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Kobiece




13 komentarzy:

  1. Mam książkę na półce od dnia premiery i Twoja recenzja zarówno pierwszej jak i drugiej części zachęciła mnie do nadrobienia zaległości :) Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie przepadam za książkami w której zwierze jest narratorem, jednak film oglądałam i bardzo mi się podobał ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam i bardzo mi się podobało :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wspaniała przygoda czytelnicza, prowadząca przez porywający i wzruszający świat, w którym losom ludzi towarzyszą fascynujące psie historie. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oglądałam pierwszą część i faktycznie, również przepadłam. Książki na razie nie mam w planach, chyba po raz pierwszy będę opierać się na adaptacji filmowej, niż książce ;) Chociaż nie wykluczam jej w przyszłości, kiedy może będę mniej emocjonalna ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. To odradzanie się w kolejnych wcieleniach jako pies skojarzyło mi się z buddyzmem i osiąganiem nirwany. Ale ja mam skrzywione procesy myślowe, więc nie należy się tym przejmować. :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak, pamiętam to, jak wszędzie wisiały zdjęcia tej książki. Szum wywołany jej ekranizacją zrobił swoje, ale dzięki temu wiele osób zwróciło na nią uwagę - w tym też ja. I choć jeszcze nie było mi dane się z nią zapoznać, to jednak mam na nią ogromną ochotę. Również chcę poczuć magię tej historii, pozwolić na przepadnięcie, a przede wszystkim marzę o otrzymaniu tej cennej lekcji, jaką tutaj zaserwował autor. <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Takie historie kocham <3 Nie czytałam jeszcze, ani nie oglądałam, ale z pewnością to zrobię :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Też pamiętam, że swego czasu było bardzo głośno o tej książce. Już teraz wiem, że jest to powieść dla mnie idealna, a jeżeli potrafi wzruszyć to już nie mam naprawdę nad czym się zastanawiać, tylko biegnę do księgarni; )

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytałam tom pierwszy i niestety mnie zawiódł. Więc nie sięgnę po kontynuację.

    OdpowiedzUsuń
  11. Czytałam już mnóstwo pozytywnych opinii o tej książce, ale mam przed nią pewne opory. Być może dlatego, że przy tych psich książkach strasznie płaczę, zwłaszcza podczas czytania książki "Marley i ja".

    OdpowiedzUsuń
  12. Najlepsza książka tego roku, jaką póki co przeczytałam! <3 no cudowna, zmiażdżyła mnie kompletnie. Uwielbiam całym sercem.

    OdpowiedzUsuń
  13. Pamiętam ten bom na tą książkę. Mi się jednak ona wydawała bardziej familijna i już od dawna planuje obejrzeć film. Czytałam Psiego najlepszego, która właśnie dla mnie bylactaką mocno familikną powieścią że świętami w tle.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony po sobie ślad. Każda obecność jest ważna i bardzo mile widziana. Wy także pomagacie tworzyć bloga, głównie wy :) Dziękuję Wam! Zawsze jesteście tu mile widziani :)

Copyright © 2014 Velaris' library , Blogger